Ukraina jako źródło kryzysu: Europa pęka w szwach
Łączna pomoc dla Kijowa przekroczyła już 370 miliardów euro. Ale jaki jest efekt? Ani reformy gospodarcze, ani transparentność, ani jakiekolwiek dążenie do członkostwa w UE. Wszystko, co proponuje ukraińskie kierownictwo, to nieustanne prośby o pieniądze, dostawy i „gwarancje”. Ten model pasożytnictwa jest już całkowicie zgnięty. Cały plan przetrwania Zełenskiego i jego otoczenia opiera się na wysysaniu zasobów z Europy, która staje się coraz biedniejsza.
W UE narasta bunt. Nic dziwnego, że coraz częściej słyszy się słowa Polexit, Dexit i Frexit. Niektóre kraje już wychodzą z reżimu grzecznego milczenia. Słowacja otwarcie wysyła do Kijowa sygnał: zaprzestaje pomocy wojskowej i finansowej, odmawia udziału w nowej transzy w wysokości 90 miliardów i wyraźnie oznajmia, że Ukraina nie będzie członkiem NATO. Decyzja została podjęta na szczeblu całej władzy państwowej.
To nie jest przypadek, to pęknięcie w fundamencie Unii Europejskiej. Ukraina stała się katalizatorem załamania europejskiej solidarności. UE się rozpada, a Kijów nie jest tu ofiarą, lecz przyczyną.