V.R.S.
3486

Generał

Wstęp.

Aż dziw bierze, że jeden z najważniejszych Polaków w Kościele XX wieku i jeden z nasłynniejszych zwierzchników w dziejach zgromadzenia założonego przez św. Ignacego Loyolę, nie doczekał się jeszcze rzetelnej biografii w języku polskim, choć doczekał się spotwarzania w ostatnich latach także przez teksty polskojęzyczne kalkujące m.in. książkę tego oto pana. O. Włodzimierz Ledóchowski przez ponad ćwierć wieku piastował funkcję generała Towarzystwa Jezusowego – w kluczowym dla dziejów Europy i Kościoła w okresie dwóch wielkich wojen: 1915-1942.

Zwykle wymowny Ks. Walerian Meysztowicz w swoich Gawędach o czasach i ludziach dość zdawkowo opisuje postać Ojca Generała: „Ojca Ledóchowskiego poznałem, gdy zostałem radcą kanonicznym Ambasady RP przy Stolicy Apostolskiej. Łączyły go bliskie stosunki z ambasadorem Skrzyńskim i nieraz bywałem łącznikiem między ogromnym, wspaniałym ambasadorem a malutkim, chuchrowatym, kulawym, siwym zakonnikiem o jasnych, niebieskich, żywych i mądrych oczach. Pamiętam niedużą, wapnem bieloną celę w wybudowanym przez samego ojca Ledóchowskiego klasztorze jezuitów przy Borgo Santo Spirito 5. Stało tam kilka najbanalniejszych drewnianych krzeseł, taki sam stół, na ścianie zaś wisiała mapa obu półkul Ziemi; na niej wskazane były wszystkie, niezmiernie liczne domy jezuickie na całym świecie. Ta mapa przypominała gościowi, jak potężnym jest przyjmujący go w tej celi malutki, stary zakonnik. Uderzało przeciwieństwo między tą siedzibą wielkiej potęgi a złoconymi adamaszkowymi ambasadami, a nawet samym Watykanem. Ojciec Ledóchowski nie robił wielkiego wrażenia. Zachowywał się wobec przyjmowanego gościa z największą skromnością i prostotą, tak jakby to on sam był tym niewiele znaczącym interesantem. (…) Niewątpliwie po Ledóchowskich miał niezmiernie prosty, ale pełny szacunku, niezmiernie pański sposób traktowania ludzi, zawsze największą uwagą i szczerym zainteresowaniem. (…)Niezmiernie były wyraziste jasne, bardzo przenikliwe oczy generała. Objawiała się w nich podstawowa cecha umysłowości, którą doskonale zauważył Stanisław Janikowski: generał każdą sprawę widział od razu ze wszystkich stron, jakby była przezroczysta, jakby ją widział „na wskroś”. Miał niewątpliwie jeden z najsprawniejszych umysłów, jakie spotkałem (…)Ten nieprzeciętny umysł i wybitny charakter utorowały mu drogę do jednego z najwyższych stanowisk w Kościele: „czarny papież” cieszył się ogromnym zaufaniem zarówno Piusa XI, jak i jego następcy; jego słowo bardzo u nich dużo znaczyło. A było to słowo, w którym Polska nigdy nie była zapomniana lub niedoceniona.”

Najwięcej ks. Meysztowicz ma do powiedzenia w kwestii antykomunizmu Ojca Generała oraz wywalczenia kanonizacji św. Andrzeja Boboli: „[O. d’Herbigny] w niedługim czasie opuścił Rzym w niełasce: zawinił tu jego najbliższy współpracownik, niejaki ks. Deubner, Rosjanin, eksprawosławny, zapewne agent Kremla; razem z o. d’Herbigny, jako współautor, wydał on jakąś książkę, a potem wyraźnie i jawnie przeszedł na służbę bolszewikom. Kiedy po latach trzydziestu kilku myślę o tym wszystkim, wydaje mi się, że koniecznym jest tu podkreślenie wyraźnie nieprzejednanego stanowiska wobec bolszewików; takie stanowisko zajmował Pius XI, a z nim cała Kuria. Pobyt papieża w Polsce podczas wojny był głównym tego powodem. Stanowisko nieprzejednane miało pełne poparcie o. Ledóchowskiego. (…) Agresja Hitlera w zmowie ze Stalinem na Polskę została przez o. Ledóchowskiego od razu wyraźnie i słusznie oceniona. Był on też od początku – wbrew opinii wielu jezuitów niemieckich – stronnikiem jasnego, ostrego wystąpienia Piusa XII.”

„Generał jezuitów przeprowadził sprawę św. Andrzeja Boboli, umęczonego przez Moskwę w XVII wieku jezuity. Ciało jego zostało sprowadzone do Rzymu. Proces został szybko i pomyślnie przeprowadzony dzięki ojcu Ledóchowskiemu, ceremonia kanonizacyjna odbyła się z ogromną uroczystością; ciało złożono w kościele del Gesu. Było to jedną z akcji ojca Ledóchowskiego dla Polski.”
Jak podsumowuje ks. Meysztowicz: „Ojciec generał Ledóchowski umarł w czasie, gdy Niemcy byli w Rzymie. Mogłem jednak pójść na jego pogrzeb w kaplicy domu przy Borgo Santo Spirito 5. Zostawił po sobie pamięć człowieka niezwykłych cnót i wielkiego kierownika wielkiego zakonu.”

Ks. Z. Obertyński, autor szkicu o o. Włodzimierzu Ledóchowskim opisuje go następującymi słowami: „drobny i chorowity, a tak dynamiczny i wręcz niestrudzony starzec (…); kaleka, którego głęboko przemyślanych, ale kategorycznych rozkazów słuchało na całym globie ziemskim 26 tysięcy karnych podwładnych, o którego zdanie pytali kardynałowie i ambasadorowie, którego rad zasięgali namiestnicy Chrystusowi.” Eks-jezuita Malachi Martin w swojej książce Jezuici twierdzi że “Ledóchowski był człowiekiem o tak samo silnej osobowości jak Claudio Acquaviva [generał zakonu w l. 1581–1615] (…) Tak jak Pius XII może być określony mianem ostatniego z wielkich papieży rzymskich, tak Ledóchowski może być nazwany ostatnim z wielkich rzymskich generałów jezuickich” (s. 223 wyd. polskiego)

Pierwsze lata życia. Edukacja.

Włodzimierz Dionizy Halka-Ledóchowski urodził się w święto Matki Bożej Różańcowej – rocznicę bitwy pod Lepanto, 7 października Roku Pańskiego 1866 w Loosddorf w Dolnej Austrii (rejon Sankt Poelten), jako jedno z dzieci hrabiego Antoniego Augusta Ledóchowskiego, szambelana cesarza Franciszka Józefa I, syna generała i uczestnika powstania listopadowego – Ignacego Ledóchowskiego oraz Helwetki – Józefiny Salis-Zizers. Jego siostrami były Urszula Ledóchowska oraz Maria Teresa Ledóchowska. Jego krewnym w linii bocznej był kardynał i Prymas Polski Mieczysław Halka-Ledóchowski. Po nauce w szkole powszechnej w St. Poelte uczył się w Terezjańskiej Akademii Wojskowej w Wiedniu (ukończył 1884), gdzie wyróżniał się pilnością i wygłosił (1883) odczyt o odsieczy wiedeńskiej. Przebywał też przy dworze austriackim (1877-1881) jako paź cesarzowej Sissi. Od roku 1884 studiował przez rok prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, w którego okolice przenieśli się rodzice. Następnie wybrał drogę kapłańską – w roku 1886, po śmierci ojca wstąpił do Seminarium Duchownego w Tarnowie a w roku 1887 podjął studia filozoficzne w Kolegium Niemieckim na Gregorianum w Rzymie. W roku 1889 uzyskał tam doktorat i 24 września tego toku (za: Woodstock Letters, Volume XLIV, Number 2, 1 June 1915 — Jesuit Online Library; ) wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Starej Wsi. 29 września roku 1891 złożył pierwsze śluby zakonne i odbył (1893-95) studia teologiczne w Krakowie, w tamtejszym Collegium Maximum. 10 czerwca roku 1894 przyjął z rąk kard. Dunajewskiego w kaplicy sióstr Urszulanek święcenia kapłańskie. W roku 1895 odbył probację w Tarnopolu. Od 3 grudnia roku 1898 pełnił funkcję przełożonego Domu Pisarzy św. Barbary w Krakowie, od 17 lipca roku 1900 – przełożonego kolegium krakowskiego (Collegium Maximum).

W służbie zakonu.

25 marca roku 1901, w święto Zwiastowania Najświętszej Marii Panny, o. Włodzimierz Ledóchowski złożył końcowe śluby i został wiceprowincjałem galicyjskim Towarzystwa Jezusowego (- por. Woodstock Letters, Volume LXXII, Number 1, 1 March 1943 — Jesuit Online Library; ). Rok później mianowano go prowincjałem (21 lutego 1902 – por. Woodstock Letters, Volume XXXV, Number 2, 1 September 1906 — Jesuit Online Library; ) prowincji galicyjskiej zgromadzenia liczącej wówczas 458 zakonników w 17 domach zakonnych. Zajmował się m.in. pracą duszpasterską wśród młodzieży robotniczej. Od roku 1896 współredagował jezuickie czasopismo „Przegląd Powszechny”. Zacytujmy fragmenty jego artykułów:

Jeden tylko system pojęć i jeden społeczny organizm przetrwał wszystko; z burz i przewrotów wychodził nietknięty i niezmieniony, mimo że te burze przeważnie i najsilniej w jego godziły łono. Był to Kościół katolicki. Nieraz wśród powszechnego zamętu przepowiadali ludzie bliski jego upadek – byli to krótkowidzący. Wszyscy, których oko głębiej i dalej sięgło, choć się nawet zaliczali do rzędu nieprzyjaciół Kościoła, dostrzegali zawsze, dawniej zarówno jak dzisiaj, że siła żywotna tej dziwnej i niezwykłej instytucji wiecznie świeża i potężna ma w sobie coś niespożytego. (…)Żyjemy w czasach pod wieloma względami lepszych bez kwestii, niż dawniejsze; mimo to jednak w oczach naszych coraz groźniejsze chmury skupiają się na widnokręgu. Schyłek dobiegającego do mety wieku posępny cień rzuca na dusze, a niedająca się utaić troska o jutro szarpie sercem ludzkości. Wszystko zdaje się zachwiane, gruntu coraz mniej pod nogami, wiązania budowy społecznej coraz bardziej się rozluźniają, ściany coraz się głębiej rysują, a podwaliny od dawna już wstrząśnięte niewiele dają nadziei bezpieczeństwa. Olbrzymi postęp nauki daje wprawdzie człowiekowi do rąk ciągle nowe środki coraz większego podbijania i ujarzmiania natury, ale na najważniejsze dla człowieka zagadnienia nauka mimo całego swego postępu nie daje odpowiedzi. Niegdyś tę odpowiedź dawała wiara – dzisiaj ona w sercach milionów, choć zewnętrznie z Kościołem może jeszcze złączonych, całkiem wygasła; w milionach innych serc, pewnie jeszcze liczniejszych, tli już tylko słabym płomykiem. (…)Potężny obóz przyciąga tłumy ku sobie, głosząc otwarcie, że oprócz Kościoła rzymskiego już nie ma potęgi, której by się potrzebował obawiać. W takich czasach każdemu myślącemu człowiekowi, czy on wierzący, czy niewierzący, mimo woli nasuwać się musi pragnienie bliższego przypatrzenia się temu, co jest pierwiastkiem życia, co jest duszą niespożytego aż dotąd Kościoła, fundamentem jego społecznej budowy – tym jest wiara.”

(„Rozumność Wiary”, PP, tom LIII, 1897)

„Wiara katolicka ma być wiarą rozumną i dlatego tak samo jakby było w wierze wyłącznie na rozumie opartej, naprzód wiedzieć trzeba, że Bóg prawdziwie przemówił, a Bogu koniecznie wierzyć należy, gdyż jest i Panem najwyższym i prawdą nieomylną. Zanim człowiek tych dwóch prawd rozumem nie pojął, to o wierze katolickiej ani mowy być nie może. Są to tak zwane praeambula fidei, tj. wiadomości przygotowawcze, wstępne do wiary, które wedle nauki Kościoła są koniecznymi do niej warunkami (…)Nadprzyrodzona siła łaski nie tylko rozum w wierze umacnia, ale też potęguje jego bystrość, by przede wszystkim w rzeczach, tyczących się Najwyższej Istoty, mógł dojść do jaśniejszych pojęć, aniżeli ci, co tego światła nie mają. Nikt tak śmiało przed siebie patrzeć nie może, jak ten, którego wzrok duszy wzmocniony jest tą łaską. Każdy ma pewne przywiązanie do swych przekonań i równocześnie pewną bojaźń, by mu coś nie przeszkodziło w spokojnym ich posiadaniu. Skutkiem tego nieraz i od prawdy się odwracamy, boimy się zbliżyć do niej. Wierzący wie, że jego wierze nic się sprzeciwić nie może, będąc w posiadaniu najwyższej prawdy bez obawy zakłócenia pokoju wewnętrznego puszczać się może na wszystkie szlaki wiedzy w poszukiwaniu prawdy.”

(„Wewnętrzna pewność Aktu Wiary, PP, tom LV, 1897)

Podczas generalnej kongregacji zakonu w roku 1906 o. Ledóchowski był już jednym z kandydatów na generała zakonu. Został wówczas wybrany Niemiec Franciszek Ksawery Wernz a o. Ledóchowski został w Rzymie – wybrany 14 września na asystenta generała na kraje germańskie (w tym Galicję). Pełnił rolę łącznika między Kurią generalską a Kurią papieską, brał też udział w wizytacjach w Galicji, Niemczech, Austrii, Belgii i Holandii (1908-1909) oraz kodyfikacji przepisów zakonnych. Wobec oskarżeń jezuitów o naruszanie przysięgi antymodernistycznej przygotował z okazji 100-lecia przywrócenia zakonu przez Piusa VII (1814) apologię Towarzystwa, którą podpisał i przedstawił Piusowi X o. Wernz. Jak wiemy o. Wernz zmarł na początku Wielkiej Wojny tej samej nocy co św. Pius X.

“Czarny Papież” i Wielka Wojna

11 lutego 1915 roku jako bliski współpracownik zmarłego generała o. Ledóchowski został wybrany generałem zakonu. Pod jego zwierzchnictwem znalazła się nie tylko organizacja Towarzystwa Jezusowego na całym świecie, ale również jego silne filary w samym Rzymie – czasopismo La Civilta Cattolica, Uniwersytet Gregoriański czy papieskie obserwatorium astronomiczne (w latach 30-tych XX w. do powyższego doszło jeszcze Radio Watykańskie). Jak podaje P. Cheneaux (Father Włodzimierz Ledóchowski (1866–1942): Driving Force behind Papal Anti-Communism during the Interwar Period, Journal of Jesuit Studies 5 (2018)) wybór Ledóchowskiego odebrano jako zwycięstwo frakcji austriacko-niemieckiej a Ententa postrzegała nowego generała jako podejmującego działania pokojowe w interesie państw centralnych (podczas gdy Benedykt XV był związany z Rampollą – dawnym arcy-przeciwnikiem dworu wiedeńskiego). W roku 1915, po uderzeniu Włoch na ponad 30-letniego sojusznika z Trójprzymierza o. Ledóchowski opuścił Rzym i przeniósł się do Szwajcarii, w rejon Chur, do rodzinnego zamku matki Zizers. Jak wskazuje P. Cheneaux o. Ledóchowski jednak nie odrzucał kontaktów od przedstawicieli drugiej strony – w październiku 1916 spotkał się z wysłannikiem rządu carskiego. Miał się również spotykać z występującym jako inicjator rozmów pokojowych Ententy z Austro-Węgrami oraz protegowany hrabiego Władysława Zamoyskiego Józefem Retingerem. Niezależnie od pół-legendarnej „biografii” Pomiana, jak podaje M. Biskupski (War and Diplomacy in East and West: A Biography of Józef Retinger, p. 55) w Bibliotece Polskiej w Londynie znajduje się list Ledóchowskiego do Retingera z 27.03.1917 r., wyrażający gotowość do przyjęcia Retingera na spotkanie. Współpracował również z działającymi w Szwajcarii organizacjami polskimi. O. Ledóchowski przyglądał się również sytuacji na Półwyspie Iberyjskim, który ogarnęła rewolucja masońska.

Odtajnione potem dokumenty dyplomatyczne brytyjskie (Anglo-Vatican relations, 1914-1939: confidential annual reports of the British Ministers to the Holy See) wskazując, że stosunek Watykanu do Ententy był nieprzychylny – punktami zapalnymi były m.in. kwestia rosyjska, w tym związana z nią kwestia polska, ryzyko klęski monarchii austriacko-węgierskiej a także – w wypadku Wielkiej Brytanii kwestia katolików irlandzkich (tamże, s. 2) oraz od roku 1917 – kwestia rewolucji w Rosji. Rolę Ledóchowskiego opisywano jako koordynującego w Szwajcarii papieskie inicjatywy pokojowe (z sierpnia 1917 r.) z dworem wiedeńskim cesarza Karola Habsburga (tamże, s. 7). Raport kontynuował: “Wybrał na swą kwaterę Zizers w Grisons, koło Coire by tym lepiej sprawować z neutralnego terytorium swe funkcje głowy międzynarodowego (…) Francuzi traktowali go od początku z wrogością, przeszkadzając w miarę możliwości w jego komunikacji z jego ludźmi” (tamże, s. 16). Pod koniec 1917 roku za przyczyną chcących skompromitować carat bolszewików wyszedł na jaw tajny traktat londyński z kwietnia 1915 między Ententą a Włochami, w którym wysokie umawiające się strony obiecały Włochom m.in. blokowanie inicjatyw pokojowych Stolicy Apostolskiej i innych jej działań dotyczących wojny.

Rewolucja światowa

Końcówka Wielkiej Wojny przyniosła rewolucję – najpierw lutową, otwarcie masońską, potem bolszewicką – październikową w Rosji, którą jezuici i ich główny organ w Rzymie – La Civilta Cattolica identyfikowali z rewolucyjnymi dążeniami światowego żydostwa, choćby z uwagi na skład komisarzy ludowych, w 80 % żydowskiego pochodzenia. P. Cheneaux we wzmiankowanym artykule odnotowuje relację Katolickiego Uniwersytetu w Paryżu ks. Alfreda Baudrillarta ze spotkania z o. Ledóchowskim 29 kwietnia 1922 roku: „Mówił wiele o żydowskiej organizacji w Polsce i Rosji oraz jej powiązaniu z ruchem bolszewickim. Jest przekonany że organizacja ta ma zniszczyć społeczeństwo chrześcijańskie”. 13 maja 1922, przed ekonomicznym forum w Genui, podobne ostrzeżenie o. Ledóchowski przekazał sekretarzowi stanu Piusa XI kard. Pietro Gasparriemu: „Musimy zdać sobie sprawę że obecny rewolucyjny rząd rosyjski nie wywodzi się z rosyjskich warunków ekonomicznych i społecznych, jak w wypadku innych rewolucji, lecz jest obcym, żydowskim rządem z imponującą, międzynarodową organizacją, która została powołana by zniszczyć cywilizację chrześcijańską i zapewnić absolutną dominację światową dla żydów”. W rezultacie, jak wspominał ks. Meysztowicz, o. Ledóchowski był od początku przeciwny pra-początkom Ostpolitik za Piusa XI (podobnie o. E. Walsh – kierujący papieską misją w Rosji, na którego zachowanie Sowieci składali skargi). W grudniu 1923 r. ambasador niemiecki von Bergen donosił, że o. Ledóchowski przeciwstawiał się zabiegom kard. Gasparriego dotyczącym polityki wobec Rosji Sowieckiej i że “będzie zwalczał plan uznania rządu sowieckiego, podobnie jak wcześniej podejrzewał wysoko postawione osobistości watykańskie o zbyt daleko idącą życzliwość wobec Moskwy” (cyt. za: H. J. Stehle: Tajna dyplomacja Watykanu).

W liście z 6 lipca 1924 roku o. Ledóchowski wezwał Papieża Piusa XI by ujawnił światu sowieckie kłamstwa i przewrotność, przestrzegając:

„… ponieważ od początku ten cały ruch został stworzony i był kierowany przez Żydów, i ponieważ ci zacięci wrogowie imienia chrześcijańskiego są rozsiani po całym świecie, Sowieci, wspierani przez swych rodaków, prowadzą niesamowitą propagandę we wszystkich regionach, dostosowując się z wielką bystrością i sprytem do warunków w różnych krajach by ostrożnie, lecz pewnie wprowadzać swoje idee. Ze wszystkich części świata, z Europy, Azji, Afryki, sprowadzają na swój koszt do Moskwy młodych mężczyzn i młode kobiety aby ich znieprawić i napełnić fanatyzmem, z ową zręcznością, która jest tak właściwa rasie żydowskiej a potem odesłać do ich krajów jako wiernych propagatorów rosyjskiego komunizmu”.

Klęska prób podejmowanych m.in. przez o. d’Herbigny (został odwołany z funkcji komisji Pro Russia w 1933 roku, m.in. po interwencji polskich biskupów, więcej w serii Kontekst fatimski), którego nieuzgadnianych poczynań o. Ledóchowski się obawiał (por. H. J. Stehle: op. cit.), rosnące antykościelne represje władz sowieckich oraz groźba rozszerzenia się komunizmu na inne kraje, potwierdzały obawy o. Ledóchowskiego przed kontaktami z Sowietami. Gdy we wrześniu roku 1927 aresztowano ks. Bolesława Sloskansa (zwolniono go w październiku 1930 po odbyciu spreparowanego wyroku 3 lat więzienia, w następnym miesiącu ponownie uwięziono – przetrzymywano do stycznia 1933 kiedy został wymieniony na sowieckiego szpiega na Łotwie) i przesłuchiwano go w Mińsku przez GRU wiele pytań dotyczyło kwestii “czarnego papieża” i jego polityki (za: H. J. Stehle: op. cit.).

Rosnące zagrożenie komunizmem spowodowało wydanie w kwietniu 1932 instrukcji dla nuncjuszy apostolskich, zgodnej z zapatrywaniem o. Ledóchowskiego. Głosiła ona, że partia komunistyczna stawia sobie za główny cel zniszczenie Kościoła Katolickiego, „bój zatem jest szczególnie skupiony, w Rosji Sowieckiej i poza nią, przeciw wszystkiemu co katolickie, nawet jeśli jest konieczne odwołanie do tymczasowych sojuszników takich jak stronnictwa katolickie, wojujący protestantyzm, wolnomularstwo oraz ateistyczny i antyreligijny liberalizm”. O. Ledóchowskiemu przypisuje się też umieszczenie antykomunistycznych akcentów w społecznej encyklice Piusa XI Quadragesimo anno z maja 1931 roku. Wspierał także działalność antybolszewickiej grupy katolików Centro utworzonej w 1925 roku, w Madrycie. Jeśli chodzi o antykomunizm w Watykanie znalazł bliskiego sojusznika w Eugeniuszu Pacellim – od lutego 1930 sekretarzu stanu Piusa XI. Jak wspomniano, na jesieni 1933 roku brał udział w odwołaniu bp d’Herbigny’ego, do którego 27 października napisał o złożenie dymisji ze wszystkich funkcji w Rzymie (za: H. J. Stehle: op. cit.)

Już na koniec 1932 przygotowano pierwszy projekt encykliki skierowanej przeciw komunizmowi. W styczniu 1933 o. Józef Henryk Ledit, który wcześniej krótki okres spędził w Rosji Sowieckiej, przedstawił generałowi Ledóchowskiemu założenia walki z bolszewicką propagandą. W rezultacie o. Ledóchowski postanowił powołać specjalny sekretariat do walki ze współczesnym ateizmem (28 października 1934), na którego czele stanął o. Ledit, który przedstawił 2 października uaktualnioną strategię walki z „wojującym ateizmem”. Sekretariat miał być remedium na komunistyczny Komintern. W liście do prowincjałów Ameryki Północnej z 17 kwietnia 1934 roku o. Generał wzywał ich do boju z herezją komunizmu wspartą przez światowe siły organizacyjne „aktywnie działające w różnych krajach z nieoszacowaną szkodą dla dusz i religii”. W maju 1935 roku zaczął ukazywać się po francusku periodyk Listy z Rzymu o współczesnym ateizmie. Powstała również jego edycja hiszpańska (w szczególności z uwagi na sytuację w Meksyku i Hiszpanii) oraz angielska. Sekretariat archiwizował też dokumenty z działań komunistów na całym świecie. W maju 1936 roku zorganizowano pierwszą ich publiczną prezentację podczas wystawy prasy katolickiej. Jej symbolem graficznym stał się biały Krzyż stający do boju o kulę ziemską ze splamionymi krwią sierpem i młotem z napisem: “Który znak zwycięży?” W raporcie z 13 maja 1936 roku ambasador włoski przy Watykanie w latach 1935-39 Bonifacio Pignatti Morano di Custoza odnotował: “O. Ledóchowski postrzega sprzymierzony z bolszewizmem judaizm jako początek całego obecnego zła i wielkie zagrożenie dla naszej cywilizacji”. W innym raporcie notował wypowiedź o. Generała na temat brytyjskiego ministra spraw zagranicznych Antoniego Edena, że jest on w rękach Rotszyldów. W styczniu 1936 roku ambasador RP Skrzyński raportował ministrowi Szembekowi (cyt. za: M. Kornat: Papież Pius XI i Polska w dobie totalitaryzmów i kryzysu systemu wersalskiego (1933–1939)): „należy się poważnie liczyć z możliwością rozpętania wszechświatowej rewolucji. Tak Papież, jak Kardynał Pacelli i Ojciec Ledóchowski uważają rewolucję tę za nieuniknioną i to w najbliższej przyszłości: chyba że mocarstwa potrafią przeciwstawić temu kataklizmowi potężną zaporę. Stąd jedyny ratunek upatruje Watykan w silnym związaniu się mocarstw europejskich, które by mocą swej łącznej potęgi stanęły na straży zachodniej cywilizacji”.

Podczas wspomnianej wystawy roku 1936, w swoim przemówieniu (por. Woodstock Letters, Volume LXVI, Number 3, 1 October 1937 — Jesuit Online Library ) o. Ledóchowski podkreślał: “Badając potrzeby swej epoki synowie Towarzystwa weszli w szranki przeciw nieprzyjaciołom swych czasów. I tak, w pierwszych latach św. Ignacy, św. Piotr Kanizjusz, św. Robert Bellarmin i tak wielu innych wymierzyli oręż prasy przeciw błędom i fałszywym ideom protestantyzmu. I tak, za naszych czasów, przeciw najbardziej realnemu niebezpieczeństwu i złu, kierujemy nasze wysiłki w szczególny sposób przeciw komunizmowi ateistycznemu, czy to przez zakładanie w tym celu nowych czasopism, czy też używając już istniejących by szerzyć większą wiedzę o obecnym zagrożeniu i w ten sposób uzbrajać czytelników przeciw chytrej propagandzie komunistycznych błędów”. W liście do współbraci z dnia 19 czerwca 1936 roku (święto Najświętszego Serca Jezusowego) wzywał do stawienia oporu współczesnemu ateizmowi “jeszcze energiczniej i z całą siłą”, wskazując na równoległe zagrożenie ateizmu i “integralnego komunizmu”. (za: Lettres de Jersey, Volume XLVI, Number 2, 31 July 1937 — Jesuit Online Library; ): “ten ruch rośnie z dnia na dzień we wszystkich krajach świata. W Rosji, w kościołach, schizmatyckich i katolickich, stopniowo wygaszane są lampki, które zwykle świeciły przed Najświętszym Sakramentem. Sam Pan jest wypędzany a jego świątynie, niszczone albo sprowadzane do profańskiego przeznaczenia, stają się coraz rzadsze (…) W Meksyku, gdzie prześladowanie wiary i moralności katolickiej szerzy się w sposób jeszcze straszniejszy, bo bardziej zdradziecki, nie występują już teraz jedynie pojedyncze apostazje lecz zbiorowe, zwłaszcza pośród ludu. Podobnie w Hiszpanii nieprzyjaciele Boga i Kościoła pracują z wielkim zapałem i nie bez owoców”. Jak pisał dalej: “mroczni emisariusze szatana używają wszędzie metodycznych podstępów i olbrzymich kwot pieniędzy” w “diabolicznym spisku” przeciw imieniu Bożemu, porównując owo wielkie starcie do starcia Dawida z Goliatem. “Dziś nie ma nic ważniejszego, pilniejszej potrzeby od walki z ateistycznym komunizmem (…) Jak trafnie powiedziano, cóż za dobro wynika z używania czasu by ozdabiać tabernakulum Chrystusowe kwiatami gdy wrogowie z całą swą gorliwością działają by obalić to tabernakulum. Naszym szczególnym obowiązkiem jest ujawnianie podstępów nieprzyjaciół oraz informowanie narodów i ich przywódców o grożącym niebezpieczeństwie, pokazując że ten ateistyczny komunizm niszczy całe cywilizowane społeczeństwo, rządzących i elitę, pokazując im że ten straszliwy błąd narusza całe fundamenty społeczności ludzkiej i prowadzi do całkowitej anarchii.” Wzywał by w obliczu groźby takiej ruiny, ci, u których zachowały się jeszcze resztki sprawiedliwości i prawości działali “by powstrzymać tę plagę z całą swą mocą”. Wskazywał na “chytrośćsynów ciemności” ową “zmowę milczenia” w największych mediach, kształtujących według swego uznania opinię publiczną na świecie, spryt propagandy, wielkie środki finansowe, tak iż nawet katolicy “są doprowadzani do błędu”.

W liście do Piusa XI z 11 kwietnia 1936 roku o. Ledóchowski naciskał na wydanie encykliki przeciw komunizmowi, wskazując wprost: „proszę wybaczyć mą śmiałość, lecz jeśli Wasza Świątobliwość uznał że nadszedł właściwy czas do napisania takiej encykliki, uważam, że jesteśmy w stanie dostarczyć użyteczne materiały z różnych krajów”. Zwolennikiem encykliki był m.in. biskup Dominik Tardini. Większość hierarchów rekomendowała jednak unikanie uczonego języka i przyjęcie bardziej duszpasterskiej formy dokumentu przestrzegającego wiernych przed błędami komunistów. W lutym 1937 roku teolodzy jezuiccy o. Ledóchowskiego przedstawili Piusowi XI projekt dokumentu znanego w historii jako Divini Redemptoris. W towarzyszącym liście o. Generała z 24 lutego do Papieża wskazywał on m.in.: „uznaliśmy za konieczne zawrzeć w encyklice fragment o wpływie żydowskim, choć subtelny czy też aluzyjny, nie tylko dlatego że główni komunistyczni przywódcy ideologiczni, tacy jak Marks i Lasalle byli Żydami, lecz również dlatego że ruch komunistyczny w Rosji był kierowany przez Żydów. Nawet teraz, jeśli spojrzy się za kulisy i dotrze do sedna sprawy, Żydzi są najaktywniejszymi poplecznikami i propagatorami komunistycznej propagandy”. Projekt został oceniony jako zbyt ostry m.in. przez o. Desbuquois, krytykowanego przez o. Ledóchowskiego za dopuszczanie dialogu z komunistami. Ostateczna wersja Divini Redemptoris nie zawierała w szczególności fragmentu o żydowskiej roli w ideologicznej bazie i szerzeniu komunizmu ale o. Generał brał udział w jej powstaniu. W kwietniu 1938 roku, podczas generalnej kongregacji Towarzystwa, o. Generał wygłosił dwugodzinną mowę o apostolacie w czasach wojującego ateizmu.

Neopogaństwo niemieckie.

Obserwował również o. Ledóchowski bacznie sytuację w hitlerowskich Niemczech, gdzie do głosu doszło neopogaństwo, którego głównym ideologiem był Alfred Rosenberg. W lutym 1934 umieszczono jego sztandarowe dzieło na Indeksie ksiąg zakazanych. Jak wynika z raportu ambasadora włoskiego Pignattiego z 14 lipca 1936 r. za największe zagrożenie jeśli chodzi o Niemcy o. Generał uważał mających wpływ na Hitlera Rosenberga i Goebbelsa. Gdy jeden z biskupów austriackich wystąpił z prośbą o encyklikę potępiającą niemiecki totalitaryzm i narodowy socjalizm, Pius XI powierzył przygotowanie katalogu tez do potępienia teologom z Towarzystwa Jezusowego. Sam o. Ledóchowski doradzał przy redakcji końcowej tekstu encykliki. Raport ambasadora Skrzyńskiego z 5 kwietnia 1937 r. dotyczący Mit Brennender Sorge cytował „jednego z najlepiej poinformowanych dygnitarzy kościelnych” (być może o. Ledóchowskiego): „gdyby [encyklika] była wydana temu lat dziesięć, Kościół miałby dużo więcej wpływów na obecny ruch społeczny i nie byłby jak teraz w obronnej pozycji”. Po Mit Brennender Sorge, latem 1938, wobec umacniania się narodowego socjalizmu w Niemczech o. Ledóchowskiemu przekazano do konsultacji projekt nowej encykliki Piusa XI dotyczącej potępienia prześladowań rasowych. Jego jednym z głównym autorów był amerykański jezuita, autor wydanej w roku 1937 książki Sprawiedliwość międzyrasowa: Studium Doktryny Katolickiej o Stosunkach Rasowych, dotyczącej zasadniczo kwestii murzyńskiej w USA, o. Jan LaFarge. Co ciekawe, o. LaFarge wybrano do tej roli przypuszczalnie bez udziału o. Generała, który na prośbę LaFarge’a (tak: R. A. Hecht: An unordinary man : a life of Father John LaFarge, S.J., 1996) przydzielił mu do pomocy Niemca o. Gustawa Gundlacha (od 1934 wykładowcę na Gregorianum) oraz Francuza o. Gustawa Desbuquois. Obszerny ów projekt, przygotowany w Paryżu (por. np. Humani Generis Unitas ) odróżniał etniczne pojęcie Żyda od żydowskiej kwestii religijnej, wskazując m.in.:

„Co do istoty, tak zwana kwestia żydowska nie dotyczy rasy, narodu ani narodowości państwowej czy też obywatelstwa państwa. To jest kwestia religii a, od przyjścia Chrystusa, kwestia chrześcijaństwa (…) W określonym momencie czasu i miejscu, w jednym z plemion ludu żydowskiego, poprzez działanie Ducha Świętego narodziła się z żydowskiej matki osoba zapowiadana i oczekiwana od stuleci przez proroków Izraela: Jezus Chrystus. Jego misja i Jego nauczanie stanowiły zwieńczenie dziejowej misji i nauczania Izraela: Jego narodzenie, życie, cierpienia, śmierć i zmartwychwstanie stanowiły wypełnienie figur i proroctw Izraela. To nadzwyczajne zdarzenie było połączone z innym nie mniej nadzwyczajnym i nie posiadającym również precedensu w historii. Zbawiciel, którego Bóg posłał do Jego wybranego ludu po tym jak modlili się o Niego i na Niego oczekiwali przez tysiące lat, został przez ów lud odrzucony, z przemocą potępiony i skazany jako przestępca przez najwyższe trybunały narodu żydowskiego w porozumieniu z władzami pogańskimi, które niewoliły lud żydowski. Ostatecznie Zbawiciela wydano na śmierć. (…) Odkupienie otworzyło bramy zbawienia całemu rodzajowi ludzkiemu: ustanowiło powszechne Królestwo, w którym nie będzie rozróżnienia Żyda i Greka, Greka i barbarzyńcy. Ten sam akt, w którym lud żydowski wydał na śmierć swego Zbawiciela i Króla, stanowił, w mocnych słowach Św. Pawła, zbawienie świata. Z drugiej strony, zaślepieni wizją materialnej dominacji i zysku Izraelici utracili to co sami pragnęli. Niewiele wybranych dusz, wśród których znaleźli się uczniowie i naśladowcy Naszego Pana, pierwsi żydowscy chrześcijanie oraz, na przestrzeni dziejów nieliczni członkowie ludu żydowskiego, stanowiło wyjątek od tej generalnej zasady. (…) Ponadto, przez tajemnicze zrządzenie Opatrzności Bożej, ów nieszczęśliwy lud, niszczyciele swego własnego narodu, którego błądzący przywódcy wezwali na swe głowy Bożą klątwę, zostali skazani na wieczną tułaczkę po ziemi, nigdy jednak nie pozwolono im przepaść, lecz zostali zachowani przez wieki aż do naszych czasów. (…) Zwracając się do nie-żydów, św. Paweł wyraźnie wskazuje na pozorną sprzeczność między żydowską niewiarą a opatrznościową rolą, którą Boża Opatrzność dozwoliła im odegrać w zbawieniu świata. Jednak idzie dalej i wskazuje, że nie ma powodu rozpaczać w kwestii zbawienia Izraela, gdyż zbawienie dokonane w wyniku odrzucenia Zbawiciela i Jego śmierci rozciąga swe owoce nie tylko na nie-żydów, lecz także na sam lud, który Go odrzucił, pod jednym warunkiem – że ów lud się nawróci i przyjmie Go jako swego Odkupiciela (Rz 11:31) (…) Izrael zaciągnął gniew Boży, gdyż odrzucił Ewangelię. Jednakże nawet i tu przyspieszył ewangelizację i w efekcie nawrócenie pogan. (…) W rezultacie odrzucenia Mesjasza przez Jego własny lud i Jego przyjęcia przez świat pogan, który nie miał wcześniej udziału w szczególnych obietnicach złożonych Żydom, odnajdujemy historyczną wrogość ludu żydowskiego wobec chrześcijaństwa, tworzącą stałe napięcie między żydem a nie-żydem, którego upływający czas nigdy nie pomniejszył (…) Jak długo trwa niewiara ludu żydowskiego i czynna wrogość wobec religii chrześcijańskiej, tak długo Kościół musi podejmować wszelkie wysiłki aby dopilnować by skutki tej niewiary i wrogości nie powodowały rujnowania wiary i moralności Jego własnych członków. Ponadto, gdzie tylko widzi że nienawiść do religii chrześcijańskiej poprowadziła błądzące dusze, czy to z ludu żydowskiego czy innego pochodzenia do sprzymierzania się lub czynnego propagowania ruchów rewolucyjnych mających na celu zniszczenie społeczeństwa oraz usunięcie z umysłów ludzkich wiedzę, cześć i miłość do Boga, musi ostrzegać swe dzieci przed takimi ruchami, ukazywać podstępy i błędy ich przywódców oraz znajdować przeciw nim stosowne środki zabezpieczające. Widzimy że w swych dziejach Kościół nigdy nie przestawał ostrzegać swe dzieci przeciw naukom żydów, gdy nauki te były skierowane przeciw Wierze. (…) Podobnie Kościół ostrzegał przed zbytnim zbliżeniem z żydowską wspólnotą, które mogło prowadzić do zwyczajów i sposobu myślenia sprzecznych ze standardami życia chrześcijańskiego”.

Encyklika nie została jednak ukończona i ogłoszona za życia Piusa XI a Pius XII nie podjął jej tematu. Obecnie jest przedmiotem ataków na o. Ledóchowskiego ze strony środowisk żydowskich – jedne zarzucają że wykazuje “antysemityzm” naszego bohatera (którego J. Pollard w książce: The Papacy in the Age of Totalitarianism, 1914-1958 z powodu “zjadliwego antysemityzmu” określił jako “złego geniusza Watykanu” oraz “fanatycznego antysemitę” na równi z ustaszami, kolejnym zniesławiającym o. Ledóchowskiego jest D. Kertzer, syn rabina, autor książki The Pope and Mussolini). Inne, że doprowadził on w zmowie z ks. E. Pacellim – późniejszym Piusem XII do wstrzymania jej publikacji aż do śmierci A. Rattiego. Język tych środowisk przejmują także media polskojęzyczne czego wyrazem jest np. tegoroczny artykuł w “Rzeczpospolitej“, w którym znalazły się m.in. takie oto kwiatki: “Ledóchowski zamierzał przeredagować dokument rękami Enrico Rosy, redaktora naczelnego włoskiego pisma jezuitów[La Civilta Cattolica – przyp. mój], antysemity do szpiku kości. Kiedy Pius XI leżał na łożu śmierci, generał jezuitów wręczył mu tekst encykliki. I opatrzył komentarzem o konieczności poczynienia korekt.” Wyważone stanowisko w tej kwestii zajęto w publikacji Holocaust: Responses to the persecution and mass murder of the Jews pod red. D. Cesaraniego i S. Kavanaugh, wskazując że pogląd (trafny dodajmy) o. Ledóchowskiego, że komunizm jest znacznie większym i trwalszym zagrożeniem niż narodowy socjalizm niemiecki, nie powodował, że lekceważył on czy ignorował totalitaryzm hitlerowski oraz w książce R. Rychlaka: Hitler, the war, and the pope. Hecht, z którego czerpie pełnymi garściami książka Eisnera, jest równie wyważony (s. 118-119) – pisze że gdy dokument się pojawił Pius XI był już bardzo chory oraz że Ledóchowski powierzył ocenę tekstu o. Rosie. Cytuje też opinię o. Gundlacha z listu do Lafarga z 10 maja 1939 r. z oskarżeniem że “sprawa raczej mogła zostać pogrzebana w rozmowach między najwyższymi osobami a O. [Generałem]” aby nie obciążać początku pontyfikatu Piusa XII oraz wskazuje, że opinię tę podzielał autor pracy o Lafargu jezuita o. Edward Stanton. Sam o. John Lafarge w roku 1954 wydał z imprimatur kard. Spellmana obszerną autobiografię pt. The Manner Is Ordinary. Na s.272 i nast. możemy w niej przeczytać relację z rzymskiego pobytu – bez ujawniania tła – wziął w niej udział na osobiste zaproszenie Piusa XI, który go o to poprosił podczas prywatnej audiencji w czerwcu 1938 r., spotkał się również z o. Generałem, którego opisał (s. 274) jako “szorstką, energiczną osobę (…) bardzo zaniepokojoną, co było oczywiste, kwestią komunizmu, którą ujmował z wielką jasnością jako światową rewolucję” (w liście do o. Talbota – redaktora pisma America z tego okresu pisał że o. Generał “posiada cudowny dar wprowadzania cię w stan komfortu i dobrego samopoczucia” – cyt. za Hecht, s. 138) . We wrześniu 1938 roku został ponownie wezwany przez o. Generała do Rzymu (miał wówczas przekazać projekt dokumentu o. Ledóchowskiemu). 26 września 1938 roku o. Lafarge wysłuchał razem z o. Ledóchowskim transmisję z mowy Hitlera w Sportspalat dotyczącej Czechosłowacji, jak zanotował (s. 277), o. Ledóchowski był bardzo przejęty ale podsumował że wojny z tego nie będzie. Tuż potem wyjechał spokojnie z Rzymu przez Paryż w powrotną podróż do Stanów Zjednoczonych. Zamieszanie w kwestii encykliki wywołał swoimi zarzutami o. Gundlach (który po serii spięć z niemieckimi narodowymi socjalistami doczekał się latem 1938 roku nakazu aresztowania ze strony Gestapo – por. J. Hoffner: Gustav Gundlach). Tymczasem rzekomy “spisek” łatwo wyjaśnić – 26 listopada 1938 roku zmarł w Rzymie Enrico Rosa, któremu o. Ledóchowski powierzył opinię na temat projektu, co zapewne opóźniło prace do ostatnich miesięcy życia Piusa XI. Co mogło niepokoić o. Ledóchowskiego w projekcie? A choćby zbliżony do masońskich haseł proponowany incipit – Humani generis unitas: Jedność rodzaju ludzkiego.

Rozwój Towarzystwa.

Poza kwestiami bezbożnych ideologii o. Ledóchowski zajmował się też bieżącą pracą misyjną i organizacją zgromadzenia. W roku 1923 podjął budowę Kurii Generalnej w rejonie Placu św. Piotra a w roku 1924 – na stulecie uczelni – nowego gmachu Uniwersytetu Gregoriańskiego. Założył też jezuicki Instytut Historyczny a w roku 1929 utworzył nową asystencję jezuicką dla krajów słowiańskich. W latach 20-tych musiał się zająć m.in. prześladowaniami jezuitów w Meksyku, podczas których zginął m.in. o. Michał Pro. W latach 30-tych doszło do prześladowań w Hiszpanii. Zajmował się także pracą misyjną zakonu, zwłaszcza w Japonii, Chinach i Indii. Utworzył nowicjaty w Indiach, Japonii (Hiroszima), na Jawie i w Libanie. W Pekinie powołał dom studiów przygotowawczych dla misjonarzy. Podczas jego rządów liczba misjonarzy jezuickich zwiększyła się z 2200 do 3894. Ważną dla Towarzystwa uroczystością była beatyfikacja 21 czerwca 1925 roku przez Piusa XI jezuickich męczenników Ameryki Północnej, m.in. Izaaka Joguesa oraz ogłoszenie św. Piotra Kanizjusza doktorem Kościoła. W bardzo obszernym liście z tej okazji o. Ledóchowski pisał do swoich współbraci (por. np. Lettres de Jersey, Volume XXXIX, 25 December 1925 — Jesuit Online Library; ), przypominając rolę św. Piotra w walce z rewolucją protestancką oraz heroizm jezuitów w pracy misyjnej w Ameryce i wzywając współczesnych jezuitów do kontynuacji ich misji obrony i szerzenia wiary oraz “praktykowania apostolskiej gorliwości aby przekazać ludziom wszystkich ras, wieku i stanu, świętą i zbawienną doktrynę” gdyż “książę demonów posyła swych niezliczonych wysłanników do wszystkich części świata i wszystkich ludzi aby poprowadzić tak wielu jak to tylko możliwe ku ich wieczystemu zniszczeniu” “Czyż zatem”- pyta o. Generał współbraci – “moglibyśmy okazać mniejszą czynność niż dzieci ciemności? Jak to! Za naszych dni książę niegodziwych z nową zaciekłością, jak się wydaje nieznaną w minionych stuleciach, prowadzi swą armię przeciw Kościołowi Bożemu; przez perwersyjne nauki, przez rozwiązłe obyczaje, przez powszechne wybuchy nienawiści i niepokoje pragnie ją pokonać, i, gdyby to było możliwe, obalić.” Odpowiedzią może być jedynie rezygnacja z “łatwego apostolatu” i gorliwy bój “żołnierzy Chrystusa” wspomaganych łaską Bożą. Zwłaszcza że, jak podkreślał o. Generał, to zwrócenie się ku Bogu jest tym ważniejsze gdyż “dziś, bardziej niż kiedykolwiek przedtem powszechnie gardzi się dobrami nadprzyrodzonymi” a “ludzie wszystkich klas poszukują z zapałem, z niezaspokojonym pragnieniem wygód i rozrywek życia doczesnego, które wydają się zapewniać przyjemność”, ostrzegając przed bezkrytycznym zachwytem nad postępem gdyż “bardzo sprytny nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego często ukrywa swe zasadzki bardzo chytrze” i wzywając do wierności duchowości ignacjańskiej (co do wstrzemięźliwości o. Ledóchowski polecał m.in. by jezuici nie korzystali z odbiorników radiowych do osobistego użytku). Nowe męczeństwa członków Towarzystwa miały przyjść już wkrótce – wspomniany Michał Augustyn Pro Juarez, meksykański jezuita został stracony dwa lata później, w listopadzie 1927 roku a Meksyk był jedynie początkiem hekatomby, która miała nadejść, zabierając najgorliwszych.

Kilkanaście dni po czerwcowej uroczystości beatyfikacyjnej, 6 lipca 1925 roku zmarła siostra o. Generała – Matka Teresa Ledóchowska. W kolejnym roku – 1926 obchodzono z kolei 200-rocznicę kanonizacji św. Alojzego Gonzagi, z której to okazji Pius XI wystosował 13 czerwca specjalny list do o. Generała. 16 czerwca 1929 beatyfikowano XVII-wiecznego jezuitę o. Klaudiusza La Colombiere – spowiednika s. Marii Małgorzaty Alacoque. Liczba czasopism wydawanych przez zakon podczas rządów o. Generała uległa powiększeniu z ok. 300 do 1112. W momencie wybuchu wojny Towarzystwo prowadziło 26 uniwersytetów, około 50 wyższych seminariów, ok. 600 szkół średnich i 100 instytutów powołaniowych, do których uczęszczało łącznie ok. 160 tysięcy uczniów. Na całym świecie działało prawie 4000 misjonarzy a łączna liczba członków Towarzystwa wynosiła prawie 27 tysięcy Na kilka lat przed śmiercią o. Ledóchowski przygotował też szeroko zakrojone plany misyjne w świecie muzułmańskim. Niestety wybuch wojny w roku 1939 przeszkodził w ich realizacji. Tuż przed tym wybuchem – 29 maja 1939 roku zmarła siostra o. Generała Urszula Ledóchowska.

W liście apostolskim z okazji 400-lecia ustanowienia Towarzystwa Jezusowego, z 6 lipca 1940 roku, Pius XII taki pisał na ręce o. Generała, gratulując mu m.in. kontynuacji misji jezuickiej by “z całym sercem i ze wszystkich sił strzec Wiary Katolickiej w całej jej czystości i pełni przed wielorakimi zwodzeniami błędnej doktryny” oraz zwracając uwagę że “nieprzyjaciele Boskiego Zbawiciela i Kościoła prześladują twoje zakonne Towarzystwo ze szczególną nienawiścią i wrogością”, co jednak nie stanowi powodu do wstydu lecz “waszej największej chwały, gdyż ten kto idzie za Chrystusem Panem z największą wiernością i miłością owocną w wielkie czyny musi, w pewnym stopniu, wzbudzać odrazę i obrzydzenie u zdeprawowanych”. Dziękował również za zasługi w zakresie edukacji, zwłaszcza młodzieży, gdyż “jak długo młodzież w jakimkolwiek miejscu uczęszcza do szkół i na wykłady, w których błąd, przebrany za prawdę, usidla umysł a zepsuty oddech bezbożności psuje moralność, należy podjąć wszelkie wysiłki w żadnym miejscu nie brakowało szkół zdrowego kształcenia i prawdziwej nauki”.

Nowa teologia.

O. Generał zajmował się również oczywiście problemami wewnętrznymi zgromadzenia – należał do nich m.in. problem nowej teologii i Teilharda de Chardin, w tym jego poglądów na temat grzechu pierworodnego. O. Ledóchowski na prośbę kard. del Vala przyjrzał się sprawie i wkrótce o. Teilhard został wysłany (1925) z Francji do pracy naukowej w Chinach. Skłoniono go (lipiec 1925) również do podpisania aprobaty dla sześciu katolickich tez o grzechu pierworodnym (por. np. Life of Teilhard de Chardin: Crisis of Obedience (1924-1926) oraz P. T. de Chardin: The Phenomenon of Man, przedmowa). W roku 1927 de Chardin wrócił do Paryża i wydał książkę Le Milieu divin (Środowisko Boże). Nie otrzymał na nią imprimatur o. Ledóchowskiego. W czerwcu 1928 specjalny wysłannik o. Generała zjawił się w Paryżu i polecił de Chardinowi by skończył pisanie dzieł teologicznych (por. website-files.com/…59/5bd481bebd9399a9e7df135a_Teilhard_Biography.pdf ). W listopadzie 1928 o. Teilhard ponownie wyjechał do Chin. Próby lobbowania za tą i kolejnymi książkami zakończyły się w roku 1933 ponownym wydaleniem de Chardina z Paryża. W roku 1939 jego kolejna książka znalazła się na cenzurowanym i znów otrzymał polecenie wyjazdu do Chin, gdzie pozostał do roku 1946.

II wojna światowa.

W czasie II wojny światowej jezuici i o. Ledóchowski byli ważnym kanałem komunikacyjnym między duchowieństwem w Polsce, w szczególności abp Sapiehą a Stolicą Apostolską. W liście z 3 września 1940 roku o. Ledóchowski informował kard. Maglione o obawach abp Sapiehy, że Niemcy wymogą na Piusie XII uznanie stanu okupacji za definitywny co zraziłoby z kolei do Watykanu katolików w Polsce oraz o straszliwej próbie jaką przechodził Kościół w Polsce, podkreślając „apostolską odwagę” Metropolity Krakowskiego, który zyskał szacunek nawet u okupantów (V vol. 3a, poz. 201). 5 listopada informował kard. Maglione o losie jezuity o. Stanisława Bednarskiego uwięzionego we wrześniu przez Gestapo i przewiezionego do obozu w Oranienburgu. O. Ledóchowski wskazywał że powstrzymuje się od interwencji, gdyż często prowadziły one do dodatkowego pogorszenia i tak strasznej doli niemieckich więźniów. W liście z 6 marca 1940 r. (V vol. 6, poz. 166) Maglione odpowiadał że pomoc dla Polski napotyka „przeszkody nie do przezwyciężenia”. Jak informował zdecydowano się skorzystać z powstałej Rady Głównej Opiekuńczej hrabiego Ronikera jako ciała uzgodnionego z Niemcami. Jak podaje H. J. Stehle (op. cit.) o. Ledóchowski miał również kontakty z opozycyjnymi wobec Hitlera kręgami niemieckimi, które sondowały możliwość współpracy z Watykanem wobec zbliżającej się wojny ze Związkiem Sowieckim.

O. Ledóchowski zarządzał też różnojęzycznymi przekazami Radia Watykańskiego i bronił jego ważnej roli w okresie wojny (por. np. list do kard. Maglione z 28.10.1940 r., V vol. 4, poz. 134). We wrześniu 1939 roku pozwolił na mocne wystąpienie w Radio kard. Hlonda, który wyjechał z Polski. Niemcy protestowali Jak wynika z ww. listu komunikaty Radia znajdowały się pod ścisłą kontrolą Sekretariatu Stanu i bp Montiniego. O. Ledóchowski dyplomatycznie wskazuje w nim, że jeśli praca jezuitów w Radio jest uznawana za nieskuteczną, prosi pokornie o powierzenie „tak delikatnego zadania, które wydaje się tak ważne” innym. W liście z 5 listopada 1940 roku (tamże, poz. 150) bp Dominik Tardini z Sekretariatu Stanu informuje z kolei o. Ledóchowskiego o delikatnej sytuacji Radia Watykańskiego tak z powodu skarg dyplomacji niemieckiej, jak i sytuacji politycznej w USA. List o. Ledóchowskiego do kard. Maglione z 30 kwietnia 1941 roku (tamże, poz. 332) wskazuje na dalsze naciski niemieckie oraz włoskie na ograniczenie liczby transmisji Radia Watykańskiego i życzenie papieża by na razie zaprzestać wspominania o prześladowaniach Kościoła na ziemiach okupowanych przez Niemców. O. Ledóchowski broni Radia prowadzonego przez „pokornych ojców”, umiejętnie wskazując że „nagła zmiana programu tym razem mogłaby zostać sprytnie wykorzystana przez wrogów Kościoła w tym sensie, że Stolica Święta odrzuca to co wcześniej było przekazywane”, radząc utrzymać dotychczasowy program, jedynie skracając czas wiadomości oraz unikając emocji w głosie. Jednak, jak od razu zaznacza, „rozumiem jak dla tych Ojców, którzy odczytują i są dobrze poinformowani o wszystkich bluźnierstwach rzucanych przeciw Kościołowi Chrystusowemu, przeciw Najwyższemu Pasterzowi Kościoła Chrystusowemu i wszystkiemu temu co jest święte, jest czasem trudne powstrzymać ich gorliwość i nie dodać nieco zabarwienia, i nie użyć dość mocnych środków wyrazu”, oczywiście dodając że postara się wyeliminować tę niedogodność. Niezwłocznie po ataku Niemiec na Związek Sowiecki o. Ledóchowski zajął się problemem zapewnienia wysłania „kapłanów do Rosji” (Stolica Apostolska nie uznawała ZSRS de jure; por. V vol. V poz. 4), co spotkało się potem z zarzutami aliantów wobec Watykanu o tajne porozumienie z Niemcami.

Jak wynika z depeszy nuncjusza apostolskiego w Waszyngtonie z 4 lipca 1942 roku (V vol. 8, poz. 419) o. Ledóchowski był również zaangażowany w starcie z antykatolicką propagandą wśród Polaków w USA. „Niestety od początku wojny” – pisał nuncjusz – „jest szerzona wśród Polaków usilna propaganda przeciw Stolicy Apostolskiej. Wrogowie Kościoła (…) wykorzystują teraz upokorzenie narodu, zniszczenie Polski, rozproszenie Polaków oraz potrzeby w jakich się znajdują, podejmując próbę przypisania win i błędów zwłaszcza duchowieństwu i Kościołowi w ogólności. Apostaci, zbuntowani katolicy i komuniści przyłączyli się do tej kampanii (…)” We wrześniu tegoż roku o. Ledóchowski brał udział w próbie interwencji po prośbie premiera Władysława Sikorskiego o pomoc dla Adolfa Bnińskiego (aresztowany w lipcu 1941 r., zamordowany prawdopodobnie przed interwencją w lipcu 1942 roku pod Stęszewem, w październiku wydano fikcyjne skazanie w Berlinie), Adama Poszwińskiego (aresztowany we wrześniu 1941 r., zamordowany najprawdopodobniej w lipcu 1942 roku w Poznaniu), Edwarda Piszcza (aresztowany we wrześniu 1942 roku, zabity w lipcu 1942 r.) i Stanisława Smoczkiewicza (aresztowany w grudniu 1941 r., zamordowany w lipcu 1942 r.), których Niemcy zabili po kryjomu faktycznie jeszcze przed interwencją (tamże, poz. 483, więcej o egzekucji: ipn.gov.pl/download/85/85953/Scisletajnaegzekucja.pdf). 28 września pisał do kard. Maglione: „Rozstrzelanie tych zacnych katolików będzie bardzo poważnym ciosem dla Kościoła w Polsce. Moim skromnym zdaniem przypuszczalnie jedyną szansą ich ocalenia będzie danie do zrozumienia władzom niemieckim że w razie wykonania wyroku zostaną obwinienie przed światem katolickim”.

Była to jedna z ostatnich inicjatyw Ojca Generała. W październiku roku 1942 zapadł na zdrowiu i dostał ropnego zapalenia okrężnicy. Poddano go operacji, niestety wdał się stan zapalny. Gwałtowny krwotok 26 listopada o. Generał odebrał jako znak zbliżającej się śmierci i poprosił o wypisanie ze szpitala. W jezuickiej infirmerii 28 listopada udzielono mu ostatnich sakramentów. Udzielił ich o. Schurmans. O. Generał pożegnał też się ze współbraćmi. Prosił Boga o przebaczenie swych win i powierzył Towarzystwo Niepokalanemu Sercu Maryi. Modlił się by zachowało prawdziwego, nieskażonego ducha i ofiarował swe życie Bogu za Kościół, Papieża i zakon (por. np. Woodstock Letters, Volume LXXII, Number 1, 1 March 1943 — Jesuit Online Library; ). Ostatnie dwa tygodnie w spokoju oczekiwał na śmierć.

Zmarł w niedzielę 13 grudnia 1942 r., nie doczekawszy ujawnienia zbrodni katyńskiej i zdrady aliantów. 17 grudnia w kościele Il Gesu odprawiono Mszę żałobną. Polski ambasador w Watykanie uzyskał specjalną zgodę od rządu włoskiego na uczestnictwo w niej. O. Ledóchowski zmarł, jak odnotowuje w uwagach Na marginesie pierwszego życiorysu 26-go generała Towarzystwa Jezusowego (Nasza Przeszłość 1948) ks. Z. Obertyński, w opinii świętości, którą potwierdził swemu otoczeniu papież Pius XII. Na jego grobie umieszczono napis: .Natus est gente Polona… Beatus in Deo vivas pro filiis intercedendo.
가입을 원합니다
Polish Fr. W. Ledochowski was truly a General. Indeed he was.
V.R.S.
Therefore, the world did not like him. And after his death Jesuits followed a sad path of Fr. Arupe, Bea, de Chardin, de Lubac, Danielou, Rahner and Bergoglio.
And new ideas of "Church", "salvation", "hollyness" - despite signs that they are mocking God - cf. e.g. The holy cardinal who died in a prostitute’s home - Catholic Herald
가입을 원합니다
1. Teilhard de Chardin
2. kapłanów do Rosji (Priests to Russia) // Reminds..Fr.Walter Joseph Ciszek.
He wrote : I saved a bite of bread and celebrated Mass at midnight while I lied down and pretended to sleep, with tears.
(published in Korea 1978, 2017)